czwartek, 14 lipca 2011

DZIUNGWA

Czyli moja chrześnica - Amelia. Czemu Dziungwa? To już tajemnica naszej rodziny ;-)
Od razu zaznaczam, że nie jest to jakaś planowana sesja. Sytuacja była taka, że dzieci bawiły się w berka, a Amisia się do nich pięknie śmiała. Trzeba było to uwiecznić. Zastanawiałam się też nad zdjęciem czarno - białym, ale Dziungwa ma tak niesamowicie niebieskie oczy, że szkoda by było tego nie pokazać.



10 komentarzy:

jaskolcze_pioro pisze...

Jaka ślicznotka :) a te piękne błękitne oczęta. Ehh zawsze marzyłam o takich :) Chrześnica cudna. Gratuluję :)

Ines pisze...

gały ma niesamowite:D

rhodiana pisze...

Piękna :) No i kolejny ulotny moment uchwycony... a my mówiliśmy na Anię bzdźągwa ;)

Ewa pisze...

A bździągwa to mówię na moją Gosię ;)

ystin pisze...

przesłodka paszcza!ja nie podejmuję sie wymienic wszystkich nazw jakimi moje chłopaki byli nazywani... wszytkie chwyty dozwolone!
Zdjecia wspaniałe!

skimmia pisze...

Ślicznotka :-)

Srebrnolistka pisze...

piękne oczy :)

delfina pisze...

Ale ma oczęta :D A u nas w rodzinie też bywają takie ksywki u dzieci i nei tylko , które mają swoje historie:D Pozdraiwm cieplutko

alexls pisze...

Ach te oczeta!!! Sama slodycz!

magdor pisze...

Radosna Dziungwa :) Oczęta obłędne. Pozdrawiam